Koronawirus zabija związki, czyli zdrada w czasie zarazy

Koronawirus sprawił, że małżeństwa i pary przeżywają teraz trudny czas. Są ze sobą non stop, przez 24 godziny na dobę. To prawdziwe wyzwanie dla ich relacji. Nic dziwnego, że co raz częściej dochodzi do zdrady. A nowoczesne technologie tylko im sprzyjają. Podpowiadamy, jak dostrzec pierwsze sygnały zdrady, kiedy reagować i gdzie szukać pomocy. 

Koronawirus. Randki online sposobem na przetrwanie?

Aplikacje randkowe przeżywają w czasie kwarantanny prawdziwy boom. Jak powiedziała Elie Seidman, szefowa Tindera, codzienna aktywność użytkowników amerykańskiej aplikacji wzrosła w marcu o 10-15 proc. W drugim tygodniu marca liczba aktywnych użytkowników Bumble (amerykańskiej aplikacji randkowej) odnotowała wzrost o 8 proc. W ubiegłym roku Bumble uruchomił czat wideo, którego wykorzystanie w drugiej połowie marca br. wzrosło o 93 proc., a czaty trwały średnio 30 minut. 

Analiza wskazuje na to, że koronawirus nie zmienia naszych potrzeb seksualnych. Chcemy się spotykać i nawiązywać intymne relacje. Modne stały się też sex party na Zoomie, który stał się ulubionym serwisem wideokonferencyjnym w czasie kwarantanny. Andrew Kahn, bloger z Nowego Jorku opisał, jak to wygląda. Dużo seksu, zero intymności. 

Nawet dla tych z nas, którzy mają najszczęśliwsze i najbardziej stabilne małżeństwa, dystans społeczny w walce z rozprzestrzenianiem się Covid-19 stanowi poważne wyzwanie dla związków.

– Jesteśmy zamknięci z naszymi małżonkami na niewielkich przestrzeniach. Musimy zachować równowagę między życiem zawodowym a prywatnym, 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. Dodajmy do tego małe dzieci (lub nastolatki), a może to być przepis na katastrofę lub, co gorsza, na rozwód – mówi Urszula Ślawska, psycholog i psychoterapeuta. 

„Drażnimy siebie swoją obecnością”

Najtrudniej radzą sobie z izolacją osoby, które były dotąd bardzo aktywne i poświęcały pracy co najmniej 10 godzin dziennie. 

– Mają poczucie totalnego uwięzienia. Dotąd aktywne zawodowo osoby zostają wrzucone w reżim życia domowego, zaczynają mieć obowiązki domowe, bo mają trójkę dzieci w domu, które potrzebują ich uwagi i czasu. To jest dla nich demotywujące, dołujące, a nawet wręcz frustrujące. Dla rodziców, którzy są na co dzień z dziećmi to codzienność, ale nie jest codziennością pobyt całodniowy drugiego partnera w domu. I tutaj pojawiają się schody. Nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni, zaczynają się kłótnie, napięcie, niejednokrotnie jest tak, że drażnimy siebie swoją obecnością i to jest trudne – mówi psycholog. Dodaje, że nawet dla tych z nas, którzy mają stabilne i szczęśliwe związki, kwarantanna stanowi poważne zagrożenie. 

Według Urszuli Ślawskiej, zaczynamy szukać odskoczni. – Żeby mieć poczucie, że jest się na chwilę oderwanym od tego, co mamy w domu, zaczynamy szukać osób, które nam się podobają, fascynują, ale co najważniejsze – osób, którym my będziemy imponować. I to jest najbardziej pociągające. W domu żona nas nie rozumie, ciągle od nas wymaga, krzyczy, pretensje, złość, a po drugiej stronie jest ktoś, kogo w realu możemy nigdy nie spotkać, ale jest miło, przyjemnie, mamy zrozumienie, ekscytację, pobudzenie, możemy trochę pofantazjować – mówi psycholog. 

Fałszywe profile z ludzkimi potrzebami

Zdaniem specjalistów, najbardziej narażone na zdrady w czasie pandemii są młode pary. – Koronawirus to duży problem w małżeństwach ze stażem rocznym czy np. cztery- pięć lat. To są wciąż ludzie młodzi, aktywni, którzy oczekują, że życie nadal będzie się kręciło wokół nich, nadal będą zaspokajali swoje potrzeby. Osoby w dłuższych związkach, które mają około 50 lat, są mniej podatni na takie atrakcje, bo doceniają poczucie bezpieczeństwa, które daje im małżeństwo. Natomiast młodsi chcą jeszcze doświadczać nowych wrażeń, świat stoi dla nich otworem. To nie tylko problem pandemii koronawirusa, to są takie czasy, kiedy jesteśmy mocno skoncentrowani na sobie i swoich potrzebach. Nie patrząc na to, co się z drugą osobą – podkreśla Urszula Ślawska. 

Osoby, które są w związkach, na platformach randkowych zakładają fałszywe profile, co nie oznacza, że ich aktywność jest mniejsza lub że – mimo szukania rozrywki – nie angażują się w nowe związki. 

– Miałam rozmowę w ubiegłym tygodniu z kobietą, którą mąż zostawił z trójką dzieci i odszedł do osoby, którą poznał na platformie randkowej. Teraz, w czasie koronawirusa. Zdecydował się, żeby całe swoje życie zostawić po dwóch miesiącach randkowania – mówi nam psycholog. 

– Jest taka grupa na Facebooku „Quarantine outfitters daily” w której kobiety wrzucają fotki swoich stylizacji na kwarantannie. Przeczytałam ostatnio wpis dziewczyny odnośnie odzywek, które denerwują ją ze strony partnera. Jeżeli mówisz trzeci raz „czy możesz wynieść śmieci”, a mąż mówi „zaraz”, to w kwarantannie nabiera to zupełnie innego znaczenia – dodaje Urszula Ślawska. 

Wirtualny romans skończy się w prawdziwym łóżku

Zdaniem specjalistów, część randek wirtualnych przeniesie do rzeczywistości, bo rząd coraz bardziej poluzowuje restrykcje związane ze spotkaniami. 

– Część randek wirtualnych przeniesie się do rzeczywistości. Normalnie większość z nas, jeżeli komunikacja wirtualna trwa długi czas, i nie dochodzi do realnego spotkania, to tracimy zainteresowanie. Ale część z nas, mimo niewidzenia, jest w stanie się zafascynować człowiekiem online i nie oprzeć się temu, żeby to sprawdzić w realu. Jestem przekonana, że część komunikacji wirtualnych przejdzie do realu. Zresztą rozmawiając z moimi pacjentami, oni czekają na to, nie wszyscy oczywiście.  Na pewno romansów będzie więcej. Może tak być, że rozwodów nas czeka więcej niż rok wcześniej – mówi psycholog. 

Z kolei prywatny detektyw Bartosz Weremczuk wskazuje, że od złagodzenia restrykcji związanych z przemieszczaniem się zapotrzebowanie na usługi detektywistyczne gwałtownie wzrosło. Koronawirus spowodował, że spragnieni siebie kochankowie w końcu mogą się spotkać, a emocje jakie towarzyszą długo wyczekiwanym spotkaniom są nieprawdopodobne.

– Byliśmy świadkiem jak odseparowani od siebie przez tygodnie kochankowie spotkali się na jednym z parkingów przy lesie Kabackim. Rzucili się sobie w ramiona, pocałowali, a następnie zaczęli uprawiać seks w aucie. Olbrzymim zaskoczeniem było dla nas, że nie zwracali uwagi na inne postronne osoby, które przecież mogły ich znać. Obydwoje mają rodziny i wiele do stracenia, jednak prawdopodobnie adrenalina była zbyt duża. Wygląda na to, że koronawirus nie taki straszny kochankom i nie boją się zakażenia.

Zobacz też: „Ręce im się trzęsą, jak płacą”. Tak zdradzają Polacy

Oznaki zdrady

Jeżeli partner jest nieuczciwy wobec nas, powinny nam się uruchomić dzwonki alarmowe. Psycholog uważa, że dziś jest to trudniejsze do odkrycia, niż kiedyś. 

– W tej chwili jest tak, że wszystko można w telefonach poukrywać. Wiadomości mogą się nie wyświetlać, wystarczy odhaczyć w telefonie, żeby nie wyświetlały się powiadomienia. Do tego w aparacie większość ma odblokowywanie na kciuk, nie tylko kod, który może partner znać, więc może bronić dostępu do telefonu: „Daj, sprawdzę sobie coś w telefonie”. A partner: „Ale po co, ja ci sprawdzę”. – Nie mówię, że od razu to już jest sygnał, że dzieje się coś dziwnego, ale jeśli nic takiego wcześniej nie było, to warto się nad tym zastanowić – mówi prywatny detektyw Bartosz Weremczuk. 

Inne sygnały alarmowe to, gdy partner ma ciągle wyciszony telefon, odwrócony ekranem do dołu, kiedy tego wcześniej nie robił. I ciągle wychodzi do łazienki z telefonem. – Mój mąż ma chyba zapalenie pęcherza, bo ciągle siedzi z telefonem w toalecie – mówią kobiety. Albo nosi telefon cały czas przy sobie. I nagle na urządzeniach mobilnych pojawią się kody dostępu, których wcześniej nie było. 

Co zrobić, żeby koronawirus nie zniszczył relacji?

– Przestań narzekać na swojego męża na Facebooku, w przeciwnym razie prawnicy od rozwodów doświadczą gwałtownego wzrostu zarobków po koronawirusie – pisze Bethany Mandel, autorka bloga na „Washington Examiner”, dziennikarka i matka czworga dzieci.

– Przede wszystkim poradziłabym szczerą komunikację, bo to najbardziej zawodzi w relacjach międzyludzkich, Brak szczerości i umiejętności komunikowania się. Bardzo często oskarżamy partnera o zdradę, a nie pytamy z jakiego powodu i jaki udział sami w tym mamy. Nie rozmawiamy z sobą, nie dbamy o związki, więc trudno się dziwić, że tracimy sobą zainteresowanie. Uczmy się siebie wspierać wzajemnie w trudnej sytuacji ekonomicznej, nie atakować, nie krzyczeć na siebie, nie wymagać, wykorzystywać tę sytuację do tego, co możemy zrobić razem. Zastanówmy się nad tym, czy nie przestaliśmy się starać. Bo nie ma nic gorszego niż to, że przestać się starać. To co jest najważniejsze w związku, to poczucie bezpieczeństwa naszego partnera – podsumowuje Urszula Ślawska, psycholog i psychoterapeuta.

Czytaj więcej: Prywatny detektyw dostarczy dowody na „rozwód kościelny”

Komentarze “Koronawirus zabija związki, czyli zdrada w czasie zarazy

Komentarze

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *